Nauki bezbożne/całość

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kornel Makuszyński
Tytuł Nauki bezbożne
Pochodzenie Połów gwiazd
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia H. Altenberga
Druk Drukarnia „Słowa Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tomik
Indeks stron
[ 61 ]

NAUKI BEZBOŻNE




[ 62 ] [ 63 ]

POKUSZENIE



Trwoga mi żarła mózg, że twarzą chrystusową
Brat mój dusze uwodził, a jam się połowem
Trudził daremnie i że światło miał nad głową,
Że wszystkich giął do kolan i całował słowem.

A przeto, kiedy duszę ba rdzo miał znękaną,
Wtedym zmowę uczynił z pysznym góry szczytem,
Na wierzch góry go wiodąc w cudne jakieś rano,
I poiłem mu wargi rosą i błękitem:

Oto ci legło u stóp śpiące Jeruzalem,
W splocie grzechu dyszące przez sen, gryząc wargi,
Oto się mienią rannym kopuły opalem,
W świątyniach mrok się modli, puste jeszcze targi.

Zerwęć dach z tego domu, który przed twem okiem
Skryły palmy, by żądze były niewidome.
Spójrz bracie: jakby wężem opasana mrokiem,
Z krwią swoją walkę toczy królewska Salome.


[ 64 ]

Ozwij się, lwie łaskawy, Chrzcicielu! Chrzcicielu!
I przyjdź spijać z szaleństwem krwi czerwone wino,
Otoś jeden szczęśliwy wśród tysiąców wielu,
Pójdź tutaj... jak krew ognie po twem ciele spłyną.

Spójrz bracie! W krwi obłędzie ktoś się strasznie wije,
Łuną żądz jak zachodem ówdzie dom się pali!
Na posłaniu róż pełnem dwie się splotły żmije...
Och, to miłość rozrządza Maryja z Magdali...

Skryj oczy... Twarz twa jak na Weroniki chuście
Twarz chrystusowa. Dusza twa przechodzi męki.
Jeruzalem w szaleństwie legło i rozpuście...
Dreszcz cię ima i żądza... zwarły ci się szczęki.

Krwią mu nabiegły oczy, wichr go rwał za włosy
I padł w przepaść ze szczytu... O, młodzieńcze życie!
Gdy w dół padał, ja słałem westchnienie w niebiosy.
Lecz było nas za wiele dwóch — na stromym szczycie.






[ 65 ]

PENELOPA



Napiąłem wszystką mocą łuk eurytesowy.
Cisza była, że serca tłukły o puklerze.
Mierzyłem długo ponad zalotników głowy,
Z podełba dziwnie patrząc, nie wiedząc, gdzie mierzę.

Aż jęknęła cięciwa, warknął bełt straszliwie,
W wiernej mej Penelopy godząc piersi blade...
Krople krwi łzami zwisły na mej strzały grzywie.
A jam prosił młodzieńce wszystkie na biesiadę.

Bowiem rade czynowi były moje dłonie,
Chociaż dusza się moja mym wzdrygnęła czynem...
Przeto wziąłem ze świeżych róż wieniec na skronie,
I piłem Penelopy krew z szumiącem winem.

To nie było szaleństwo! Albowiem kto grzeszył
Przeciwko krwi wołaniu i przeciw lat wiośnie,
Nie będzie się starością swoją świętą cieszył.
Niech nie pożywa słońca kwiat, co już nie rośnie.


[ 66 ]

A krew ma moc rozkazań większą niźli bogi,
Więc grzeszne jest męczeństwo w pustych pragnień męce;
Nierządna wiara, która nie gasi pożogi,
Gdy nią krew oszalała, lecz w snach kąsa ręce...

Lub tka płaszcze z purpury przetykane złotem,
By miał tułacz rozpustny czem okrywać ciało,
Ogniami żądz spalone u Cyrce, z powrotem.
Przetom dzisiaj ukarał grzech ten — strutą strzałą.






[ 67 ]

POMAZANIE



Umierasz, przyjacielu... serca ci ubywa
Jak wód źródłu, przy którem wichr swe zwilżył wargi,
Oczy masz błędne bardzo, myśl twa jeszcze żywa
Włóczy się wśród tęsknoty, pośród łez i skargi.

Nie żałuj wspomnień zwiędłych. Śmierć, pani łaskawa
Zapomnieniem napoi cię na drugim brzegu.
Rozigranej twej duszy pocznie się zabawa,
Bowiem się już nie strudzisz myślą o noclegu.

Ze zgryzoty jak z kija różdżka ci wyrośnie,
Gdy zapomnisz wspomnienia wstecz w cudnym żywocie.
Jesienny liść, padając, niech śpiewa o wiośnie,
Ty na łożu śmiertelnem śnij o orlim locie.

W kręgu obłędnych myśli jak w oparze trunku,
Odwróć sobie świat teraz gorączkową mocą
I rzuć nim, by w przeciwnym podążył kierunku,
By ci noc dniem się stała, a dzień stał się nocą.


[ 68 ]

Wolno ci obłęd czynić, bo ci w imię śmierci
Przebaczone zostanie wszystko, a zasłona
Nie porwie się w świątyni z żałoby na ćwierci,
Bowiem zasłon by brakło, — stu w tej chwili kona.

Nie zostanie po tobie nic, o dobry bracie,
Nikomu się zaś obłęd cudny twój nie przyda:
Chodziłeś w jednej zawsze, w jednej umrzesz szacie,
Zresztą dziur pełna twoja królewska chlamida.

Kochanka twoja? I... czekaj!... miłość jak pies wyje,
Kiedy mu jego pana na cmentarz wyniosą...
Och, nie trwóż się... całunu dla ciebie nie szyje
Ani go jak perłami łez nie stroi rosą...

Toś jedno miał i — obłęd. Serdeczny człowieku!
Z oczu ci płomień ciecze jak z płonących głowni.
Otworów nie wypalisz na świat w trumny wieku...
Daj pokój!... Żywie w zdrowiu i tańczy w szynkowni.

Jak płaczka tańczy wierna, cudna w swej nagości,
Biesiadników swej cnocie wybrała niewielu,
Kochała cię! Dwóch tylko rzuca o nią kości...
Skonałeś?! śpij w spokoju, dobry przyjacielu!






[ 69 ]

PROMETEIDA



O, Prometeju! mądry jest kto kładzie
Buchar na skałę, gdy mu leżeć twardo...
Na Zeusa! jam cię widział w sztychów składzie,
W kurzu i w pyle mrącego ze wzgardą,
Za szkłem w muzeum jakiemś na estradzie,
A nigdy tak się nie patrzyłeś hardo
Jako dziś patrzysz ze skalnego złomu,
Choć buchar tylko skradłeś u kokoty,
Nigdy świętego ognia i nikomu,
A sęp twój umarł — za mózgiem z tęsknoty.






[ 70 ]

PRAGNIENIE



Nagość za przepych starczy mi i strój,
I naga patrzę, gdzie kochanek mój.

Dla warg spieczonych modlę się o chłód,
Żar spływa strugą wzdłuż mych białych ud.

Są-ci me usta jak krwawiący kwiat,
Krwią oszaleje, kto mym ustom rad.

Kto przyjdzie, miłość z moich weźmie ust,
Otom jest naga i czekam bez chust.

Niech przyjdzie, byle tylko piękny był,
Nie zbronię mu się, — miłość jest bez sił.

Nagość za przepych starczy mi i strój,
Kto wpierw przybieże, ten kochanek mój.

Szaleństwo żądzy nęka mnie jak głód,
Czekam bezwstydna, z drżeniem białych ud.


[ 71 ]

Z piersi mej dwoje trysło cudnych róż,
Miłość nierządna jest mych kwiatów stróż.

Niechajże przyjdzie wymarzony w śnie,
Chwycą go ręce me jak żmije dwie.

Niechajże przyjdzie z swych obłędnych dróg,
Włosami zetrę pył z zmęczonych nóg.

Niechaj się zjawi na miłosny cud,
Chwycę go w kleszcze opętanych ud.

Niechajże przyjdzie zdjąć mi obłęd z ust,
Wszakżem jest naga i czekam bez chust.

Anioł włóczęga niechaj przyjdzie z pól,
I niech rozrządzi we mnie szał i ból.






[ 72 ]

GRZECH MÓJ



Zgubiłem grzech, bezcenny klejnot z mych klejnotów,
Kiedym gonił rusałkę nagą między skały,
Rękoma rwąc jej w biegu pasma złotych splotów,
Usta własne zębami krwawiąc, oszalały.

Zgubiłem grzech. Na oczach mętne mam dziś szkliwo,
Nic nie słyszę i chodzę, jak człowiek w malignie;
Jak ślepe ptaki myśli moje lecą krzywo,
Snów nie mam, żadna moc mnie lotem nie podźwignie.

Rozesłałem w przepaście i urwiska gońce:
Oto mi jeden przyniósł tęczę z wód uśmiechu,
Dyament przyniósł drugi, trzeci przyniósł słońce,
Wszyscy rozpacz, bo żaden nie odnalazł grzechu.

Łez nie ronię w straszliwym dnia mojego mroku,
Bowiem większa jest zguba, niźli moc żałoby.

[ 73 ]

Czekanie tylko lśni w mem rozszerzonem oku,
Cierpliwie czekam jakiejś śmiertelnej choroby.

Zgubiłem grzech, więc jestem jak najlichszy żebrak,
Życie mi nawet sakwę mą żebraczą skradło...
Zawiodę modły, pochlebstw mi dla Boga niebrak,
Świętym jeszcze być mogę, w święte wszedłszy stadło.

A przeto będę w mnichów faryzejskim tłumie
Hymny śpiewał, prześwięcie w modłach mych obłudny,
Albo niech mi anioła Pan w piór pośle szumie
I pomoże odnaleść wśród skał grzech mój cudny.







Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false