Drwal (Staff, 1919)

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Drwal
Pochodzenie Sady
Data wydania 1919
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa, Kraków
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tomik
Indeks stron
[ 51 ]

DRWAL.




[ 52 ] [ 53 ]

W rozświetli wczesnej
Dnia, kiedy ziemia skrzy perłami rosy
I w mgieł oparach srebrnieją niebiosy:
U zielonego skraju puszczy leśnej,
Na tle wschodzącej, złotej słońca tarczy,
Olbrzym barczysty, o powadze starczej.
Mchem srebrnej brody snadż mchom drzew rówieśny,
Lecz o potędze tytana.
Twardymi znaczy się kształty.
Szeroko stojąc okrakiem,
O ziem zaparty na obojej stopie,
Jakby powietrzu czcze zadawał gwałty,
Ramion wiatrakiem
Jakieś rozmachy posyła cyklopie
Ku gwieździe rana.

Jakiż to obłąkaniec
W natchnionym szale
Łamańce członków swych rzuca w zapale

[ 54 ]

w dziwaczny taniec,
W ruchy przesadne, zda się, niedorzeczne,
A jakieś święte, czcigodne i wieczne,
To dźwigając ramiona pod błękit wysoki,
To ku ziemi zginając się w pokłon głęboki?

Czyli to jaki znachor i wróżbita,
Dotknięty piętnem oniemień,
— O piersi w trójkąt spalonej na rzemień
W rozcięciu szorstkiej swej koszuli zgrzebnej,
Ujętej w biodrach w konopne powrósła
I w szarych łapciach z lipowego łyka, —
Niewidne mary czołobitnie wita
W próżni podniebnej,
Czyniąc zaklęcia ruchem czarownika
I niepojęte ramionami gusła?

Czy to szaleniec w obłędzie,
Czy znachor, piastun żmij zgrai padalczej?
Albo też prorok, kneź kapłański.
Potomek dawnych, pierwotnych druidów,

[ 55 ]

Który w zachwycie tajnych jasnowidów
Złączone dłonie podnosi w obrzędzie
I hołd pokłonem bije w czci pogańskiej
Wielkiemu słońcu, w wierze bałwochwalczej?

W jego wzniesionych dłoniach błysła stal!
W ugięciu ciała niskiem z rąk padł cios!
I jak podziemnych trzęsień głuchy głos,
Grzmot las przebiega, dudniąc echem w dal...

To las tnie drwal!

Nieprzejednany, ciemny, głuchy las,
Potężny, twardy, jako zwierz i głaz,
Tajnią swą od nich straszliwszy,
Przeciwstawiwszy
Grozę kniej dziką człeka trwodze,
Przeszkodą stanął mu na drodze,
Naporą rzucił jego nodze
Swoje przepastne bezmiary.
Lecz śmiałek człek
Porwał się butnie na żylaste lasy,
Chwycił się z puszczą, jak z wilkiem, za bary,

[ 56 ]

Wyzwał bór czarny w śmiertelne zapasy
I bór w nich — legł!

Zaryczał pod toporem dąb
I zawył pod siekierą buk
I zaskomliła smolna jodła...
I z nóg na pował pada zrąb
I gromem strzela trzasku huk
W wąwozów leśne siodła!

A kroczącego wprzód drwala-olbrzyma
W pochodzie żadna siła nie zatrzyma!
Nieustępliwy lasu na nic opór!
Zapamiętale w śniaty pni tnie topór!
Kościstą wolą niezłomny, zuchwalczy,
Z odwieczną puszczą wieczny człowiek walczy,
Rąbiąc miarowo, sztuką umiejętną,
Równą, jak serca zwycięskiego tętno.
I wiodąc ciągłe nieznużone boje
Zdobywa czoła potem dobro swoje:
Wyrywa z paszczy lasu próg drewniany

[ 57 ]

Swej niskie] chaty i płazowe ściany
I gont żywiczny i wiązania krokwie
Przeciw zim mrozom i słot dżdżystej mokwie
I kół do płotu, żóraw dla niewiasty
I pług i bronę i wóz drabiniasty,
Sąsiek i ławę i drwa do ogniska
I karcz pod orkę, zasiew i pastwiska;
Całe zagrody, cale wsie wydziera
Lasom, zabójczy dzięcioł drzew, siekiera,
Gdy drwal, jak żubra za rogi, wywleka
Z królestwa puszczy — królestwo człowieka!

I gdy podnosi w wyżynę podniebną
Błyszczący topór, oręż leśnej bitwy,
By nisko ugiąć się w ciosu pokłonie:
Topór się w słońcu zda monstrancją srebrną,
A pokłon korny i wzniesione dłonie
— Te ruchy wspólne pracy i modlitwy —
Czynią, iż kapłan to, zda się, odprawia
Obrzęd, choć szatą lichy, jak żebracy
I w słońcu bożem, bezwiednie objawia
Tajemną jedność modlitwy i pracy.




Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false