Pochwała pasterza

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Pochwała pasterza
Pochodzenie Sady
Data wydania 1919
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze w Warszawie
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa, Kraków
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tomik
Indeks stron
[ 41 ]

POCHWAŁA PASTERZA.




[ 42 ] [ 43 ]

I.

 

Czy niebo, z swej siedziby zstąpiwszy wysokiej,
Po łące srebrnorune rozsnuło obłoki?

Czy to wierzchołki górskie, skryte białym śniegiem,
Widnieją, niby owce ciągnące szeregiem?

Czy to zielone morze, szmaragdowe morze
Powiew w fale, zwełnione mleczną pianą, orze?

To pasące się owce po murawie suną
I zdają się obłoków trzodą srebrnoruną.

To białe stado owiec ciągnie się doliną,
Jak śniegi, co z wierzchołków gór spadły lawiną.

To owce na zielonej kołyszą się łące,
Jak fale mleczną grzbietów pianą bielejące.



[ 44 ]

II.

 

Kędykolwiek pasałeś, czy górskiem wydrożem,
Czyli w dolinie żyznej, czy z brzega nad morzem:

O, pasterzu, piastunie owczego plemienia,
W stadzie wszech krajobrazów zebrałeś wspomnienia.

O, wy obłoki, fale, góry śniegiem siane.
Jesteście w swej piękności owcom przyrównane.

O, pasterskie, łagodne pokoju rzemiosło,
Pochwaloneś jest mową porównań podniosłą.

Przypodobaneś świata najczystszym żywiołom,
Przed którymi się wiecznie w pokłon chylić czołom.

Pradawne w swojej skromnej, najniższej pokorze,
Uczczoneś jest przez Niebo i Góry i Morze.


[ 45 ]

Wzniesioneś nad zawody, które żywi gleba,
Bo pasterzem się nazwał Król Ziem i Pan Nieba.

A choć pierwsze ogrzało Pana w Żłobku zwierzę,
Pierwszy mu hołd i pokłon złożyli pasterze.



III.

 

Pasterzu! Czy cię pasać uczył wiatr wysoki,
Który po niebie wodzi wełniste obłoki?

Czyli uczył cię gęsty las na górskim stoku,
Co społem skupia drzewa swe w rodzinnym stłoku?

Czy też uczył cię księżyc co miesiąca młody,
Który, jak owce, pasie na niebie gwiazd trzody?

Chadzając za swojemi posłusznemi stady,
Pierwszy pojąłeś mądrość Zgody i Gromady.


[ 46 ]

z wydeptanego owiec po manowcach śladu
Przeczuciem wyczytałeś najgłębszą myśl Ładu.

Natchniony przez królową pszczół w miodowym ulu,
Pierwszym królem pokoju byłeś, owiec królu,

Wzgardziwszy uległością wleczoną powrozem,
Chętnemu posłuszeństwu pierwszym byłeś wodzem.

Zdeptałeś miecz, pod którym w grozie posłuch chadza,
I prosta, jako laska twa, jest twoja władza.

W tobie pierwsze oblicze błysło patryarsze,
A laska twa drewniana — to berło najstarsze.

Zmogłeś krwawej napaści czerwone morderstwo,
Gdy miłością rozkwitło twe białe pasterstwo.



[ 47 ]

IV.

 

Łagodność i cierpliwość, miłość i pokora
To cnoty, którym w lasce twojej jest podpora.

Pustka dała Samotność ci za towarzysza,
A Zadumę na drużkę znaczyła ci Cisza.

Samotnie wydumałeś Myśl, co za urodę
Od wiatru nauczoną przyjęła Swobodę.

Gdy powaga twa strzeże trzód na żyznej glebie,
Oczyma pasiesz lotne obłoki na niebie.

A gdy je w stado zgania wiatr, jak pies twój owce.
Pasiesz swe sny, przez marzeń wiodąc je manowce.

I jak obłoki mierzą przestrzeń, z wiatru wianiem,
Ty czas płynący mierzysz myśli zadumaniem.



[ 48 ]

V.

 

Wydumałeś nadane z bożego wyroku
Następstwo dnia i nocy i czterech pór roku.

Znasz czas wygonu w góry i spędu w dół z wyży,
Pojąłeś dobę paszy, udoju i strzyży.

Rozumiesz ważne sprawy wschodu i zachodu,
Pogody i ulewy, upału i chłodu,

Pragnienia i napoju, głodu i posiłku,
Czuwania i spoczynku, poczęcia i schyłku.

I spokojnyś, gdy noc się nad tobą rozpostrze,
Gdyż posiadłeś najgłębsze prawdy, bo najprostsze.

Najprostsze i pierwotne jest dni waszych dzieło.
Pasterze, dziś jak ongi, kiedy się zaczęło.


[ 49 ]

Takoście jeszcze w Biblji, odwiecznie ci sami,
Pasali, śpiąc pod temi samemi gwiazdami.



VI.

 

Białe są owce, jako śnieg, co w górach leży,
Białe, jak piana, która na falach się śnieży;

Białe, jak nieb obłoki, które powiew przędzie,
Białe, jak nieskalane, przegibne łabędzie;

Białe, jak lilje polne, kielichy czystości,
Białe, jako dziewicza szata niewinności.

Biała jest mąka, z której chleb człowiek wypieka.
Białe są ciepłe krople żywiącego mleka.

Biała jest bladość męki i jest biel weselna
I biała jest ostatnia koszula śmiertelna.

Białe są nienaganne, potulne jagnięta
I biała jest w ołtarzu pańskim Hostya święta.


[ 50 ]

Boleść świata Baranka biel zbawczą przywdziała.
Wybrana jest biel wszelka. Chwała! Chwała! Chwała!




Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false