Trójliść braterstwa/II

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Trójliść braterstwa
Podtytuł Nagrody
Pochodzenie Tęcza łez i krwi
Data wydania 1921
Wydawnictwo Instytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska“
Druk Zakłady Graficzne „Bibljoteki Polskiej“ w Bydgoszczy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tekst
Cały tomik
Indeks stron
[ 114 ]

II. NAGRODY.

 

Ten, co mir głosił, ostrząc miecz na progu domu
I ten, co nad głowami pogwizdywał knutem
I ten, co nas usypiał łaską pokryjomu,
Dziś nam posąg wolności kują wspólnem dłutem.

Piękny to posąg, ale z dziwnego kamienia,
Tak czułego, jak rzadko bywać zwykły głazy,
Że gdy mu przydać chcemy własnego ramienia,
Posąg staje się zaraz kamieniem obrazy.

Europa dziś przychodzi w roli dobroczynnej,
By nas wolnością darzyć, jak wszystkie narody,
Jeno Polak w jej oczach jest bezsprzecznie winny,
Że przed nią tejże samej zapragnął swobody.

Europa nas przychodzi szczodrze uszczęśliwić
Wśród potopu krwi naszej i domów zgorzeli,
Lecz, zgorszona, nie może się dosyć nadziwić,
Żeśmy tego samego z własnej woli chcieli.


[ 115 ]

I tak wszyscy nas dzisiaj miłują w Europie
I bardzo zapraszają do wolności barci,
Lecz zanim tam pozwolą stanąć naszej stopie,
Chcą, byśmy im dowiedli, żeśmy tego warci.

Obwieszczają, że każdy lud, naród żyjący
Ma prawo do swobody i swych sił rozwicia
I nie chcą naszej chęci odmówić gorącej,
Lecz każą nam wykazać wpierw prawo do życia.

Ujawnili nam serce swe bratnie i bliźnie,
Przygniecionym niewoli i nieszczęścia bryłą,
I dają taką wolność, by w naszej ojczyznie
Oprócz nas wszystkim innym wszystko wolno było.

Mieliśmy dotąd długo z ich bratniego daru
Całą wolność cierpienia wszystkiego, co boli,
Dzisiaj nam rozszerzają ten dar do nadmiaru,
Dając wolność działania po ich własnej woli.

Skądże w nich to szlachetne swobody rycerstwo,
Że chorągwią wolności taki czynią łopot,
Że tak w sercu ich dla nas wezbrało braterstwo?
Bo nieustannie z nami ciężki mają kłopot.

Ongiś nam snów wzbroniono, „point de rêveries“,
I zbudziły się z marzeń śniące pokolenia...
A gdy dziś Polska pragnie jawą żyć i żyje,
Dają nam „wieczne dziadów i ojców marzenia!“


[ 116 ]

I daliby nam wszystko, wolność i swobodę
I z rąk spętanych zdjęliby twarde żeleźce,
Jeno zamiar ten trafia na wielką przeszkodę,
Bo trzebaby na ziemi dać nam zająć miejsce.

I daliby nam wszystko, swobodę, swawolę,
Każdy, co za rzecznika nam jest i doradcę,
Wygrzebałby myśl zbawczą w zmarszczach na swem czole,
Byleśmy się zgodzili mieć tę wolność w klatce.

W darze posąg wolności kują nam swem dłutem
Druhy: ten, co usypiał łaską pokryjomu
I ten, co nad głowami pogwizdywał knutem
I ten, co mir siał, ostrząc miecz na progu domu.

Zamiast kajdan żelaznych, na ręce i stopy
Włożyć nam chcą jedwabne: choćby pasy słuckie!
Ach stokroć łatwiej kartę przemienić Europy,
Niźli w duszy zaborczej dzikie zwierzę ludzkie.




Info icon 001.svg#licence info
Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1926. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1950 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1926 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1926 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false