Tragedye dziecięce

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kornel Makuszyński
Tytuł Tragedye dziecięce
Pochodzenie Połów gwiazd
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia H. Altenberga
Druk Drukarnia „Słowa Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały tomik
Indeks stron
[ 213 ]

TRAGEDYE DZIECIĘCE



...Nie mogę zacząć listu, ale piszę,
Szukając rymów dźwięcznych nadaremnie.
Złocistą moją sieć zarzucę w ciszę,
Która jest w tobie, Chrystusie i we mnie
I rym wyłowię. Głuchy, ledwie słyszę
jak pióro skrzypi, pisząc coś tajemnie,
Ten list do ciebie, wielce bałamutny,
Dziecięcym smutkiem beznadziejnie smutny.

Wiersz mi się twardy stał jak rytmy z Toski,
Po których nikt już niczego nie czeka;
Rytmy kulawe, żem jest pełen troski,
Bo je wyliczam jak zegar kaleka,
I zdaje mi się, że tu jednej głoski
Za wiele... rym mi z przed oczu ucieka...
Och, to nie głoska zbędna tu się chowa,
To łza mi padła pomiędzy dwa słowa.

Nie patrz mi w oczy, bowiem się ulęknie
Twa dusza: wzrok mam dziś śmiertelnie chory.

[ 214 ]

Nie patrz na usta, bo mi serce pęknie,
Taką w nich niosę wieść — poseł nieskory.
I nie mów do mnie, bo mówisz za pięknie.
Niechaj, jak szyby w jesienne wieczory,
Łzami ocieknie twarz twa, bardzo blada,
Na której słońce blednie, gdy nań pada.

Już wieczór. Słońce w krąg całuje drzewa,
A one wzięły słońce w swe ramiona,
Do piersi twardych tuląc. Noc już śpiewa.
Z aniołów jeden liczy, kto dziś skona,
Kiedy się pocznie nocna z gwiazd ulewa...
— Kto tu!? — Twarz jakaś błysnęła strwożona...
Śmierć?... Och, to amor na biórku skrzydlaty
Uderzył skrzydłem o twe martwe kwiaty...

Umarłe! Słyszysz? W rozpłakanem echu
Śmierć jeszcze bije skrzydłem o me ściany
I patrzy na mnie w skrzywionym uśmiechu,
Że jestem wszystek dziwnie rozpłakany,
W żałobie wielkiej po słonecznym grzechu.
Przedziwnym smutkiem jak haszyszem pjany,
Powiem ci wszystko... Ręce złóż na twarzy
I niechaj ci się kwietna łąka marzy.

Umarły dzisiaj w nocy, gdzieś nad ranem,
Kiedy mnie zmorzył sen; przez miłość boską!

[ 215 ]

Ja pod brzemieniem ciężkiem, ołowianem,
Ległem przywalon przeogromną troską,
A śmierć ukryta była za dywanem
Z szatańską twarzą i ręką katowską.
A kiedy byłem w trosk mych poniewierce
Śmierć wtedy kwiaty brała mi i serce.

Usnąłem, mając w ręku biblię grecką,
Z smutnego psalmu na ustach wyrazy,
A śmierć na pierś mi rzuciła zdradziecko
Woń twoich kwiatów jak najcięższe głazy,
Żem usnął cicho jak spłakane dziecko.
W głębi japońskiej kwiaty śniły wazy,
A śmierć, pełzając, rzucała uroki
Najpierw na złote na tej wazie smoki.

A one, stróże z wiernych najwierniejsze
Śmierć przypomniały: rycerza Nagoję,
Jako przedziwną raz chciał zabić Gejszę,
I chcąc osłonić białe kwiaty twoje,
Zwróciły oczy w mroki najciemniejsze,
Krwią oczu paląc z łusek złotych zbroję...
I prężąc straszne cielsk tęczowe sploty,
Jeden i drugi łeb swój podniósł złoty.

A śmierć wchodziła cicho, wężów śladem,
Jakby kochanka, wchodząc do świetlicy,

[ 216 ]

Z duszą milczącą, licem bardzo bladem.
Śmierć nie przychodzi bowiem śladem lwicy,
Idąc na kwiatów żer, by bryznąć jadem.
A smoki złote jak rycerze dzicy
Krwawili łapy jak rycerze pięście,
Straszliwi, złoci, w zbrój chodzący chrzęście...

Aż rozdzwoniła się jak przy pożarze
Cisza, na trwogę dzwoniąc rozpaczliwie;
Wzniosły się smoki, kwiatów złote straże,
Tęcze od oczu krwi mając na grzywie.
(Spójrz na przedziwne japońskie wachlarze.)
A kwiaty oczy otwarły w podziwie,
Senne i chore od swych własnych woni,
Patrząc, kto gubić je chce, a kto broni...

I szeptać jęły: śmierć! śmierć! śmierć nadchodzi!
Potem w świetliste zbiły się gromady,
Jakby rozbitki w jednej drobnej łodzi,
Drżący, bez siły tłum niezmiernie blady.
A śmierć szła cicho strasznie, nocny złodziej,
Wchodzący nocą kraść w upojne sady,
W miesięcznem świetle śledząc łup bogaty.
(O, kwiaty białe, o nieszczęsne kwiaty...)

I oto legły, krwią zmazane własną
Smoki przepyszne, kwiatów twych rycerze.

[ 217 ]

Z porozrywaną łusek zbroją jasną,
Pogięte mając ze skrzydeł puklerze.
Oto im oczy we mgle śmierci gasną
I giną jako ten, co skarbów strzeże,
I nie chcąc skarbów pysznych odda wrogu,
Trupem swym zamknął wejście w skarbca progu.

Oto umarło wszystko twoje kwiecie,
Kwiaty przedziwne, skarby twe zaklęte,
Wonne jak włosy twoje, a jak dziecię
Przeczyste, jako świętość wielka, święte.
Takich już nie ma dzisiaj na tym świecie,
One ostatnie były — śmiercią tknięte.
Oto je wszystkie mam zwarzone w ręce.
Już nie są blade, bo pożółkły w męce.

Nie płacz, łzy bowiem na tę śmierć za tanie,
Kwiaty zaś twoje były dziwnie dumne.
Z pod łez ciężaru żaden trup nie wstanie.
Nie łkaj... pospólstwo wnet się zbierze tłumne.
Niech cisza będzie z nimi, a nie łkanie.
Z kart mego listu uczyńmy im trumnę
Na jednej karcie wypisz ich nazwisko
I zrób dopisek: tu śmierć ma siedlisko.

Potem zapadniem w ciszę, tę bez słowa,
Która jest dobra i błogosławiona.

[ 218 ]

Niech się o moją twoja oprze głowa,
Niech się rozerwie włosów twych korona
W żałobie — bowiem ty po kwiatach wdowa,
A moja dusza razem z twoją kona.
Więc niechaj, dziecko, przy sobie uklękną...
Śmierć idzie... zacznij modły o śmierć piękną.







Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false