Tryptyk sztuki włoskiej

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Tryptyk sztuki włoskiej
Pochodzenie W cieniu miecza, cykl Gra świateł
Data wydania 1922
Wydawnictwo Instytut Wydawniczy »Bibljoteka Polska«
Druk Zakłady graficzne „Bibljoteki Polskiej“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały cykl
Cały tomik
Indeks stron

[ 77 ]TRYPTYK SZTUKI WŁOSKIEJ.



I. VENEZIA.

 

W głębi na smukłym słupie lew świętego Marka
Na błękitnem tle nieba i modrego morza,
Na którego laguny przedwieczorna zorza
Kładzie się barw polewą, głęboka i żarka.

Z śród koronek pałacu skamieniałych Doża
Kroczy, gdzie śni o Wschodzie Bucentaura barka,
Co rytmicznemi skrzydły zgodnych wioseł szparka
Kraje miękkie jedwabie wodnego podłoża.

A z brzegu patrzy Tycjan, co słońca promienie
Miast włosia wprawił w pendzel, światłem nawet cienie
Malując i zmieniając w słodycz morze słone.

A szum fali chwytają muszle mozaiki,
Szum, którego o zmierzchu dnia słuchał Giorgione,
On, który oblókł w ciało barw duszę muzyki.



[ 78 ]

II. FIRENZE.

 

W niebo ucieka wieżą chmurna Signoria,
Przerażonych wód falą w dal umyka Arno,
Wlokąc, niby widm zmarłych karawanę czarną,
Cienie smutnych cyprysów i krwawy brzeg mija.

Bo w Mieście Kwiatów straszna walk domowych żmija
Podniosła z sykiem żądła swą głowę bezkarną
I zimne skrzydła śmierci w objęcia swe garną
Dziś zabitego, jutro tego, co zabija.

Wśród zgrozy jeden tylko cichy i spokojny,
Patrząc, jak myśl o wieży — w nieb obłoki, Giotto
Sni o owcach i druhu, co zdała od kraju,

Tułacz, wygnany z Piekła bratobójczej wojny,
Przez Czyściec mąk, jak ogień palących tęsknotą,
Zaszedł do Beatryczy słodkich stóp, do Raju.



[ 79 ]

III. ROMA.

 

Władcze lico świątyni twej, Opoko-Piotrze,
Dźwigają ziemskie słupy, co w swej rzymskiej pysze
Depcą z wzgardą pokorę i modlitwy mnisze,
Hardych kolumn pogańskich bliźnie siostry młodsze.

Nie drżą, chociaż opodal wściekłą burzą dysze
Sykstyński Sen, co ciała, jak chmury najwiotsze,
Rzuca w niebo, rozpaczny, że nigdy nie dotrze
Tam, gdzie Prasiła twórcza tajne Słowo pisze.

Jak czoło mędrca, gdzie śpi owładnięta groza,
Lśni kopuła piotrowa, jak apoteoza
Snów Michała Anioła i myśli papieża:

Mistrz dzierży dłoń Juljusza uściskiem przymierza
I patrzą na się smutni wiedzącem milczeniem,
że piękność doskonała jest jeno kamieniem.




Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false