Oczekiwanie

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kornel Makuszyński
Tytuł Oczekiwanie
Pochodzenie Połów gwiazd, cykl Na drodze do Emaus
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia H. Altenberga
Druk Drukarnia „Słowa Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały cykl
Cały tomik
Indeks stron
[ 158 ]

OCZEKIWANIE



Obiecał wobec krzyża, że z martwych powstanie
I śmierci swej nieprawdą — prawdzie da świadectwo.
Gdzieżeś tedy jest, Rabbi? i gdzieżeś jest, Panie?
Czeka tutaj na ciebie męka i kalectwo.

Płakanie głośne niewiast i mężów zgryzota
Wygląda cię skrwawionem, oszalałem okiem,
Wyszła naprzeciw ciebie biednych dusz tęsknota.
Czemuś się tedy okrył chmurą i obłokiem?

Niech z mężów jeden wyjdzie na drzewo palmowe
I pośle wzrok ku słońcu, bo wyjdzie ze słońca.
Niech jeden tylko woła. Na drogi krzyżowe
Wyślijcie śmiertelnego z pomiędzy was gońca.

A reszta niechaj czeka i nadzieją żywie.
Cóż wam jęk?! Dusz trądowi płacz się na nic niezda.
Rzekł i przyjdzie, bo wszakże nie przysiągł fałszywie,
Lek oczu niosąc, bowiem już wyschła Bathesda.


[ 159 ]

A kiedy się ukaże, niechaj każdy chwyta
Z oczu jego spojrzenie dobre w swoje oczy,
Niech każdy jego duszy o swoją zapyta
Ust milczeniem... a niechaj ciżba się nie tłoczy!

Niewiasty, które trwoży straszny lęk porodu,
Niech szat się jego dotkną. Niechaj trędowaci
Całują ślad z gościńca jak kwiecie ogrodu,
Niech proszą o jałmużnę chorobą bogaci.

A kto z was ma od bluźnierstw popękane wargi,
Z kamiennych naczyń wonie niech na wargi leje.
Niech zeschłym liściem z ust wam nie padają skargi,
Niechaj słowa woniami sycą wam oleje.

Obłudą kłamcie zachwyt jego ócz słodyczy,
Niech słów kwieciem zarośnie w was bagienne wnętrze.
Wysiłkiem dzierżcie mękę jakby psa na smyczy,
By nie padła na jego piersi przenajświętsze.

Ostatni wasz ratunek jest w Nim... Goniec bieży!
A obłęd jego oczu przed nim, wieścią skory.
Niechaj was radość wielka gromem nie uderzy,
Niech uszy teraz zamknie, kto czekaniem chory...

Zapomniał o nas!! Ludzie! Czekająca rzeszo!
Wyszedł z grobu i zniknął o słońca zaraniu.

[ 160 ]

Niech w was przekleństwa wszystkie z serc do ust się spieszą,
Niech się klątwa urodzi w straszliwem czekaniu.

Śmierć oto posłał ku nam jak w nagrodę straty!...
O, rzeszo najbiedniejsza, o, ludzie bezdomni!
Gdy się zbliży, chwycimy ją za poły szaty,
Albowiem może nawet o nas Śmierć zapomni...







Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false