Barcarolla

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kornel Makuszyński
Tytuł Barcarolla
Pochodzenie Połów gwiazd, cykl Wiersze sentymentalne
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia H. Altenberga
Druk Drukarnia „Słowa Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały cykl
Cały tomik
Indeks stron
[ 119 ]

BARCAROLLA



O, boski Aretino! Wenecya z koronek
Kołysze się w księżycu, jakby łódź na fali...
Sama teraz być musi... Książę i małżonek
Sądzi żony niewierne w Tajnej Rady sali.

Weź lutnię. Pieśń rozpustną wpleć na struny złote
I niech księżyc nas chyłkiem wiedzie przez ulice,
Ja niosę w fałdach płaszcza miłość i tęsknotę,
Maski wdziejmy na twarze, złodziejskie przyłbice.

Noc się pławi we wodzie. Gwiazdy blade płyną
Dnem kanałów, a księżyc jak gondola pływa.
Szumi nam w głowach razem z krwią fałszywe wino,
Zasię w żyłach nam miłość szaleje fałszywa.

Nie śpiewaj... Noc wenecka zaraz się rozśpiewa
I echem rym rozpustny do słów twoich doda.
Kapitele tych kolumn zaszumią jak drzewa,
Pod Mostem Westchnień łzami załka zaraz woda.


[ 120 ]

W tych murach pieśń zmartwiała. Gdy Wenecya skona,
To będzie skon królewski, jak przy harf muzyce:
Gwiazda w topiel zapadnie, urwie się kanzona,
Śmierć nawet śpiewać będzie, płynąc przez ulice.

Przystańmy... lwy weneckie włóczą się po mieście,
Psotny księżyc je wszystkie nocną zbudził porą.
Cisza jakby stróż nocny dzwoni wciąż w szeleście,
Sen złoty śni w przystani złoty Buccintoro.

Trup leży?... Och, rzecz drobna... Krew jest na marmurze,
Umarł pięknie; tu miłość chodzi z śmiercią w zmowie!
Rwał z ust krwawych i rzucał jej przez okno róże,
A ktoś piosnkę mu przerwał sztyletem w połowie.

Nie tędy!... tam jest pałac. U wejścia dwie trumny:
Gondole. Barwne okna śpią w ramach z ołowiu...
Jej okno czuwa senne... policzmy kolumny —
jest za siódmą, tęczowe. Miej rym w pogotowiu.

Idziemy na wspaniały w sennej fali połów,
A serce we mnie bije, choć się mar nie trwożę,
jak wszystkie razem dzwony weneckich kościołów,
Kiedy doża w dal płynie, by zaślubiać morze.

Rwij struny, Aretino! Gdzież księżna na świecie,
Której szałem nie porwą słowa twoje wonne!

[ 121 ]

Dreszcz przejmie karyatydy, które na swym grzbiecie
Dźwignęły pałac z wody... Zamilcz!... Na Madonnę!...

Z za okna swą złocistą wychyliła głowę
I szepce kochankowi, że książe na Radzie...
Księżyc smętnie ogląda spinki brylantowe,
Które on ma w trzewikach i rubin na szpadzie...

...Tąsamą wróćmy drogą, boski Aretino,
Z lagunów już na żaglach cudne płynie rano.
Pójdź, wspaniały poeto, pić fałszywe wino
I łzy spijać fałszywe kryształem z Murrano.







Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1924. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1948 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1924 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1924 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false