Starość zgryźliwa

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zofia Nałkowska
Tytuł Starość zgryźliwa
Pochodzenie Charaktery
Data wydania 1922
Wydawnictwo Towarzystwo Wydawnicze »Ignis«
Druk Drukarnia Narodowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały zbiór
Indeks stron
[ 13 ]
STAROŚĆ ZGRYŹLIWA. Drobna staruszka o włosach z białej peli, o oczach zawsze jeszcze lazurowych, pełnych łagodności i melancholii. W wąskich wargach zaschła cicha słodycz wieloletnich wyrzeczeń. Głos cichy, w nim smutek głęboki tęsknoty za śmiercią nierychliwą.

Siedzi w fotelu oczywiście. Ale w fotelu ponadto na kółkach, którym porusza i kieruje sama. I od wysiłku na jej alabastrowych, drapieżnych rękach błękitnieją żyły. — Gdy które z dzieci chce jej pomóc, wtedy mówi łagodnie, że grzechem jest robić sobie zabawkę z cudzego kalectwa.

Nie widzi już dobrze i czytać nie może. Jest małomówna. Mieszka nie u swych najbliższych, tylko u męża siostrzenicy, który za jakieś dawne wielce i zapominane długi [ 14 ]wdzięczności wziął na siebie ciężar utrzymania staruszki.

Jej dwaj synowie obojętni, jej córka histeryczna, jej rozbawione i rozpolitykowane wnuki nie odwiedzają jej nawet.

Ale babcia się nie skarży. Rozumie, że takie jest życie. Widziała i przeszła zbyt wiele. Głosem cichym, melancholijnym opowiada tylko spokojnie, jak syn starszy inspirował testament nawpół nieprzytomnego już wówczas jej męża, jak młodszy wyłudził od niej połowę mienia na przedsiębiorstwo, które się nie powiodło.

O wnuczce dorastającej mówi, że złe skłonności zaprowadzą ją na ulicę. O córce, że w ciężkich czasach trzyma wielkiego psa Bernarda i karmi go ciastkami, a matce rodzonej, gdyby była tak nierozważna i zamieszkała u niej, żałowałaby wszystkiego. Jedna z synowych miała ten zwyczaj, że zawsze siadała do niej tyłem, a syn utrzymywał, że to się matce tylko wydaje.

O siostrzeńcu wiedziała dobrze, że wziął ją do siebie tylko z nienawiści dla jej [ 15 ]synów, aby ich upokorzyć. O siostrzenicy, że nie ma żadnego wpływu na dzieci, które myślą tylko o psotach, są złośliwe i bez serca.

Wejrzenie jej jest łagodne, gdy z ust padają ciche słowa nienawiści.

Później długo milczy, pogrążona w zadumie. A twarz jej pełna jest słodyczy i spokojnej melancholji.




Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false