Page:Staff - Tęcza łez i krwi.djvu/48

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Jakby wymiotły cztery wiatry,
Puste widownie i teatry....
Krwawy Los daje dziś igrzyska!

Szeregiem ustalone lat,
Życie wzburzone ode dna.
Codzienny przewrócony ład,
Człek wytrącony z nawyku kolei.
Niechęć do zajęć swych bezwiedna
Podnieca niecierpliwą drżączkę.
Przypływ i odpływ trwóg, nadziei
Syci niepewność i gorączkę.
Nikt się domowych spraw nie ima,
Co było trybem życia, znikło...
Miasto się trzyma —
I przywykło.

Każdy wypadki wietrzy, chwyta, śledzi...
Nikt w domu nie usiedzi.
W ulicach kupią się rzesze,
W mig rozchwytują najświeższe depesze.
Co, jak gołębie białe z nowiną,
Krążą z rąk do rąk i w tłumie giną,
Zgniecione na ziem padają, póki
Stopy nie wdepcą ich w bruki.


44