Page:Staff - Sady.djvu/36

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


III.

 

Choć w mgle, słocie cały świat,
Człek rozruszał się, aż rad.
Bo miłości niema w złości:
Wszystkim bym połamał kości!
Do wypitki, do wybitki.
Jednej nie daruję nitki!
Kto przeciwko? Tchórze, pludry!
Popróbujcie iść na udry!
Niech was stanie cały szaniec,
Zmiotę w puch i pójdę w taniec!
Tupnę o ziem, wszystko z drogi!
Pójdą drzazgi aż z podłogi!
A jak jeszcze się podpiję,
Na świat cały zrobię chryję!
Karczmę zwalę i po stepie
Pójdę w pląs w twym takcie, cepie!
Raźno bij! Dłoń się nie znuży,
Aż animusz się wyburzy!
Hej! karczma moja i mój step,
Gdy piętą walę w ziem, jak cep!

30