Page:Staff - Dzień duszy.djvu/93

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

ZYCIE BEZ ZDARZEŃ.



Przyszedłem z pieśnią — pójdę bez słów
I długo milczeć będę...
Odejdę od was, by wrócić znów
I przy was już osiędę...

Zwyczajną będzie ma noc i mój dzień,
Bez zdarzeń tygodnie, miesiące;
Czasem z chmur padnie przelotny cień
A czasem blask rzuci słońce...

Będę do pracy szedł w ranny świt
I wracał o wieczorze,
Nic mnie nie będzie gnębić zbyt,
Gdy do snu się położę...

W święto na pola zwrócę krok
Patrzeć jak sad dojrzewa,
Jak w gronach winnych wzbiera sok
I słuchać jak ptak śpiewa...

A gdy mi myśli w smutku mgle
Rozprószą się w rozsypce,