Page:Staff - Dzień duszy.djvu/94

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.
84
ŻVCIE BEZ ZDARZEŃ


Grać będę stare piosnki swe
Na swojej dobrej skrzypce.

Ludzie nie jeden zbiorą plon,
Nie jedni pojmą młodzi,
Nie jeden starzec pójdzie w zgon,
Nie jedno się dziecię urodzi...

Aż szlakiem swych wiosennych dróg
Młodość, jak ptak, uleci...
Nieznacznie żal cię wciśnie w mój próg,
Że nie mam żony, ni dzieci...

Z czasem jak ojciec mój i jak dziad,
Będę miał siwe włosy...
Zbytnich rozkoszy nie da świat,
Ni twarde zbyt dotkną mnie losy.

Gdy stary będę, poznam, że mnie
Nie różni nic od braci...
Nie było dobrze mi, ani źle,
Nikt mną nie zyskał, ni traci...

Żaden mym oczom nie błysnął cud,
Nic z mroku się nie wyłania,
Nici splątane w węzłach złud
Nie mają rozwiązania...

A jednak poznam, gdy śmierć do snu
Gasić mi będzie blask powiek,
Żem widział rzeczy, których tu
Nie widział żaden człowiek...