Page:Staff - Dzień duszy.djvu/121

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.



Oblubienica mego przyjścia czeka,
Jako wiosenny, młody sad w rozroście...
Wonią powiewu kwiat mi swój przyrzeka —
Lećcie, tęsknice, i same oń proście!

Bo wychowała mu słońca opieka
Słodkie słodycze i wonne wonnoście...
O miodzie wargi me śnią, jak pasieka,
I w sad pragnieniem tajnem idą w goście.

Sad młody, kwieciem biały, słońcem złoty
Ramion mi swoich gotuje oploty,
Gałęzie wonne, miękkie kwiecia wieńce...

I oto kroki swoje w pośpiech kuszę
I oto w chciwość kuszę swoje ręce,
Bo mnie jabłonie czekają i grusze...