Page:O kobiecie i o miłości.djvu/28

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has not been proofread.


miłości, ach! czyż to nie jest najbardziej niewypowiedziane szczęście, jakie można sobie wyobrazić. A jednak z tego wyrażenia, które wypowiada to wszystko, świat uczynił znamię wzgardy, którą rzuca na dwa nazwiska, mężczyźni głośno, kobiety cicho, skoro tylko jedno z tych nazwisk wymieni się przed nimi.


 Prawdę mówiąc, nie rozumiem zupełnie, dlaczego kobiety nie są dumne i szczęśliwe z okrutnej zazdrości. Czyż to nie jest akt pokory, uczyniony na klęczkach przez istotę silną istocie słabej, która stała się w ten sposób władcą? Ale kobiety, te urocze ciała, którym Mahomet, oszukaniec! odmówił duszy, nie mają w sobie próżności, sięgającej tak wysoko. Słodką słabość, nie znają one egoistycznych pragnień pychy.


 Kobieta nienawidzi swego męża, ponieważ go już nie kocha, nienawidzi go, ponieważ musi udawać dla niego czułość, ponieważ musi znosić obojętnie jego pieszczoty, jak obelgi i nie może ich odepchnąć, tego małżonka, który jest tylko panem w chwili gdy bierze to, co należy do innego, którego obraz nieustannie nosi w swojem sercu.


 Skoro poznało się miłość, skoro rozpostarło się dziewicze ciało i obnażyło je pod splotami