Page:Lechoń Rzeczpospolita Babińska.djvu/61

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


PISARZOM „BIAŁEGO ORŁA“



Do domów, za witryny, Republiki zbawcy!
Piechotą wszyscy trzeźwi, dorożką — urżnięci:
Nie z papieru, lecz z ducha wstanie Cola Rienzi,
Nie blagujcie Ojczyźnie, jak swemu wydawcy!

Nie Wam, o gryzipiórki, iść Hektora śladem:
Oppmanowi, co rymy z krwawej gliny lepi,
Pokazał się północą zadek księcia Pepi.
Musztarda po obiedzie, a wiersz przed obiadem!

Jak Bógby nieśli kule, któremi chłop strzela,
Skrobią piórem, gdy w polu dział muzyka warczy.
Bez tarczy przyszli do nas, nie wrócą na tarczy,
O, nie wiesz, mój Kornelu", czem jest „Cyd“ Kornela!

Jest jedna tylko Prawda: iść ze światłem w dłoni,
A ta już dawnych Posłów do Polski nie pośle:
Na swych krzesłach kurulnych zasnęli wyniośle,
Miast poprawiać żołnierzom popręgi u koni!

Kto z was kiedy był lontem przy polskiej armacie
I jedną dla Ojczyzny spędził noc bezsennie?
Po knajpach się spijacie na umór codziennie,
Perzyński przed narodem nosił zawsze gacie!

Dołęgi, niedołęgi, diuki Weyssenhoffa,
Zaszyci w gęste lasy, strzelacie z ukrycia
Korkami od szampana na gościńce życia —
O, powstań, moja Polsko, bo już trzeszczy sofa!


— 59 —