Page:Lechoń Rzeczpospolita Babińska.djvu/28

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Niedawne to są dzieje, gdy z dobrym wynikiem
Opiekę roztaczałeś nad ruskim językiem,
Z Gogola była mądrość, z Puszkina zaś cnota;
Dziś brzydka jest Tatjana, a piękna — Dorota.
To zresztą osobiste. Lecz kryją swe lice,
Łez mają pełne oczy obydwie wszechnice,
Wołając: „Swem przeczuciem pokieruj się bystrem:
Siej, gadaj, tańcuj, pływaj, lecz nie bądź ministrem.
Pan wiesz to z agronomji: „Gdy chwastów za wiele,
Ogrodnik rad czy nierad, choć westchnie — wypiele“.





Jest rzeczą drugorzędną, kiedy powstał wiersz powyższy, skoro pan Józef Mikułowski-Pomorski raz po raz był to dyrektorem departamentu, to znowu ministrem, to wreszcie wicemarszałkiem wszystkich pod rząd tymczasowych rad stanu. Ta nadludzka wszechstronność pana Pomorskiego, sprawiająca, że przerzucał się z bajeczną lekkością od wyznań religijnych do dóbr koronnych, od oświecenia publicznego do spraw wewnętrznych, czyni tego nowoczesnego Figara postacią nieledwie dla królewsko-polskiego kabaretu symboliczną. I tak jak w tradycji komedji dell’arte pozostaną na wieki typy pedanta, czy tyrana albo subretki, „Pomorski“ będzie tradycyjną komedjową postacią w Polsce, wcieleniem politycznego wszędobylstwa i czapkowania „z głupia frant“ wszystkim kolejno okupacjom.



— 26 —