Page:Lechoń Rzeczpospolita Babińska.djvu/26

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Do dorożki siada dumnie, deszczyk mżyć zaczyna,
Wieźć się każe do pałacu hrabiego Czernina,
Tną rozmówkę, do jadalnej zwolna idą sali,
Zupa na stół! I czerninę księciu panu dali.

........................

O Sobieski! Gdybyż wtenczas kto Ci szlak zagrodził,
Kiedyś, sam nie wiedząc po co, aż pod Wiedeń chodził!
Pocoś wdał się niepotrzebnie w całą tę kampanję?
Ty przez pychę, Lubomirski także przez — grossmanję.





Pisane we wrześniu roku 1917. W końcu sierpnia tego roku jeździł xiąże Zdzisław Lubomirski, naówczas tylko prezydent stoł. m. Warszawy, do Wiednia i przyjęty był w Laxenburgu przez cesarza Karola. Ta wyprawa wiedeńska xięcia Zdzisława stanowi poniekąd epokę w dziejach królewsko-polskiego kabaretu.

Podczas niej właśnie zaczerpnął późniejsza dostojność tego wiedeńskiego oddechu, który go będzie we wszystkich narodowych sprawach zwracał twarzą do Wiednia. To zarazem początek wojażów politycznych, ukoronowanych tegoż xięcia mową w Berlinie.

Tu się zaczyna historja najdostojniejszego parawanu, z poza którego kiedy niekiedy tylko wychyla się „hrabia Adam“ Tarnowski, spiritus movens i główny reżyser austro-polskich sielanek.



— 24 —