Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/70

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


do Jahwy! I zbawca zbliża się już Nilem — Artabanos, którego namiestnik przysyła nam na pomoc z licznem wojskiem — ten będzie walczył za nas i ocali nas, skoro tylko stanie pierwszy kamień świątyni Jahwe!“

Jehiel odparł: „Prorocy nie są odpowiedzialnymi — nie jestem sędzią ich, który wyrokuje, czy mówią prawdziwie, czy mylnie. Wiem, że stary zakon nigdy ściśle nie był przeprowadzonym — lecz dziś stosujemy się doń, od dni Ezry i Nehemjasza! W imieniu tego zakonu zaś stoję tu przed tobą, Jedonjo, w imieniu arcykapłana i Rady Jerozolimy, sędzi twych, których Jahwe sam i król perski ustanowili nad tobą. W ich imieniu zakazuję ci budować świątynię!“

Z daleka z poza murów twierdzy, z lasu palmowego i z sykomor, otaczających świątynię Chnuba, słyszano niewyraźny hałas. Potem wrzawę, uderzanie bronią, tarczami i oszczepami. Tuż potem odezwały się okrzyki od Lwiej Bramy i rozbrzmiewały dalej wśród ulic. Jedonja przystąpił do brzegu dachu, rozglądnął się, widział mężczyzn i kobiety, śpieszących przez ulice w rozburzeniu. Poznał pułkownika swego Hoszeę, zawołał go, kazał mu bezzwłocznie zwołać wszystkich żołnierzy. Potem klasnął trzy razy