Pogoda jesienna

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Leopold Staff
Tytuł Pogoda jesienna
Pochodzenie Dzień duszy, cykl Przez mrok
Data wydania 1908
Wydawnictwo Księgarnia Polska B. Połonieckiego / E. Wende i Spółka
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Lwów, Warszawa
Źródło Skany na Wikisource
Inne Cały cykl
Cały tomik
Indeks stron

[ 49 ]POGODA JESIENNA.



To, przed czem drżało mego serca bicie
I co musiało stać się, dziś się stało...

Ogrodu mego gęstwią oniemiałą,
Żegnając dłonią drzewa, przeszło Życie,
Z spojrzeniem smutnem, w którem łzy się mienią...

I dusza moja stała się jesienią...

O, nieme głębie mojego ogrodu!
O, jakże ciemna pożegnania łza!

Jak krąg mlecznego, matowego szkła,
Przez który świeci mdło złotawy płomień,
Słońce bladego, spóźnionego wschodu
Rozwłócza śpiący i oślepły promień.

Krzykliwy blask, co w lata kwitł godzinach,
Przycichł w stłumiony szept drżącego mroku,
Kryjąc się w parku omierzchłych szczelinach...

O, łzy piekące w żegnającem oku!
O, drżenie bladych rąk w rozstaniu głuchem!


[ 50 ]

Samotny, cichy staw mego ogrodu,
Uśpiony swoim leniwym bezruchem,
Spłowiałe blaski chłonie w zimne łono
Smętny, tą myślą łkający znużoną,
Że nic nie może im dać — oprócz chłodu...

Na wodzie chwieją się zwolna, bezwładnie
Zmarzłych szuwarów długie, wiotkie kity...
Na brzegu nagłe zwiędłych róż okwity
Patrzą, jak błękit sinym chłodem bladnie
I jak się — w puste wglądając ogrody —
Uśmiecha myślą ostatnią pogody...

O, łzy gryzące w żegnającem oku!

Liście pożółkłych drzew drżą i dygocą,
Jak szukające pocałunków w mroku
Usta dyszące, roztęsknione nocą...

Kielichy późnych kwiatów, nieprzytomne
Omdleniem, patrzą bezmyślnie w ogromne
Zwierciadło stawu, martwe blaskiem stali...

W srebrnych oparach błękitnej oddali,
Na nieboskłonie blizkie już przymrozki
Drzemią... W powietrzu łkają kwiatów troski,
Strwożone chłodną zapowiedzią szronu...

Gniew zimy drzemie w groźbach nieboskłonu
I lękiem trwogi żółknie blask jesieni — —
A przed czem bicie mego serca drżało
I co musiało stać się — dziś się stało...


[ 51 ]

Otruty chorą niemocą jesieni
Ogród mój kona w mętnym blasku wschodu...

O, że się dusza ma pogodna, biała
Jesienią chłodną, chorą stać musiała,
Rozkazem śmierci dla swego ogrodu...




Info icon 001.svg#licence info
Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1926. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1950 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1926 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1926 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false