Page:Staff - W cieniu miecza.djvu/55

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Nędzo pamięci o pięknie, co było
Dziwem zachwytu, radością i jawą!
Czemu wspomnieniem nie śpi pod mogiłą,
Lecz żyje nędzną rozkładu niesławą!?

Piękno, co mogło zostać sobą we śnie,
Stało się prawdą upadku, brzydoty...
Błogosławiony, któryś umarł wcześnie,
I swojej własnej nie grzebał tęsknoty.

Błogosławionyś, wrogu mój nieżywy,
Wrogu młodości, lecz dziś przyjacielu.
Tyś zgonu piękna nie widział, szczęśliwy,
Zbity od celu, doszedłeś do celu.

Błogosławiony bądź, młody mój druhu,
Boś ty prawdziwym zwycięzcą z nas obu,
Ty ukochany mi dziś, jak w mym duchu
Sen dawny. Modlę się u twego grobu.

Jam poniósł klęskę. Niech me łzy najkrwawsze
W grób twój, jak haracz dla zwycięzcy wsiękną:
Boś uniósł w oczach zamkniętych na zawsze
Jej nieprzemienne, nieśmiertelne piękno.



51