Page:Staff - Dzień duszy.djvu/134

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.



VIII.

 

Stowarzyszona mężowi ku drodze,
Iżbym mu była prawą, ręką czynu,
Zgadłam — i usta miłosnemu winu
Dawając, rzekłam: Syna ci urodzę!

Ujęłam sercem jego tęsknic wodze
I sen dusz dwojga stał się ciałem w synu...
Omglona szczęściem, jak dymem bursztynu,
Już z pola korna pracownica schodzę...

Słodko znużona idę... Już skończona
Troska serdecznej pieczy mego łona...
Dziś, w trud, ojcowej zdany-ś, synu, drużbie...

Ku zmierzchom ma się słonecznemu złotu...
Wracam — orlica — z dalekiego lotu
Po wielkiej, wiernie odprawionej służbie...