Page:O kobiecie i o miłości.djvu/121

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


wieków na ofiarę, której ukradkiem zdobywa się pierwsze spojrzenie, potem gwałtem fizycznym pierwszy pocałunek, a potem presyą moralną... oddanie całkowite. Tak trwało wieki i do dziś niema kobiet oddających się, są tylko kobiety gwałcone.


 Nie mężczyzna stworzył sobie swą pozycję absolutnej samczej wolności — dała mu ją kobieta. Dała mu ją: nieśmiertelna dobroć kobieca — nieśmiertelna jej wyrozumiałość — nieśmiertelnie w niej drzemiące pod każdą uczuciową powłoką: uczucie macierzyńskie, słodkie, przez palce patrzące.


 ...największa potęga jest w ciele tańczącej kobiety: tajemnica jej ust, jej oczu, jej łona, tajemnica bytu w jej geście, który wszystko daje, nie dając nic, albowiem wszystko jest znikome, wszystko się rozpływa jak korowód tanecznych ruchów, jednocząc w sobie zagadkę życia, negację życia i samo życie.


 ...dotychczas nie było czystych kobiet, nie było dziewic, ponieważ żądza w nich cielesna, czy też inne względy, były tak silne, że nie wahały się poddawać swej bierności, czy też zaspakajać swe żądze w brudnych ramionach męskich, prostytucji