Page:Lechoń Rzeczpospolita Babińska.djvu/75

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


W czepku Polska się rodzi? O mój Boże mocny!
Cóż z tego, gdy ten czepek, to jej czepek nocny!

A to ładne porządki, a to w Polsce pięknie,
Czekajcie, a ze śmiechu zagranica pęknie,
Jeszcze trochę zabawy, a zrobi się smutno,
Zapłacimy za szycie, za nici, za płótno,
Za lalki! — Lepiej fora, póki czas, i — ręką.

Z fortepianu nic temu, który śpiewa cienko.





Pisane jesienią 1919 r. — w tym samym prawie czasie, kiedy jeden po drugim ukazywały się świetne artykuły Adołfa Nowaczyńskiego o pani Paderewskiej i jej fraucymerze. Potomność zaledwie uwierzy, ze o najważniejszych wtenczas sprawach w Polsce miały głos najpierwszy panie: Helena Paderewska, Lucyna Kotarbińska i Jadwiga Czaki (niegdyś, bardzo temu dawno, miała własne stronnictwo). A jeżeli dziś jeszcze biada się czasami, że minister Thugutt ubliżył królewskiemu godłu Polski, ściągając mu z głowy koronę — nie trzeba zapominać, że i pani Paderewska pohańbiła białego orła, zapędzając go do swego kurnika, niby — w najlepszym razie — orpingtona. I jeśli jest to, dalej, prawda rzetelna, że najrealniejsze nasze interesy na Zachodzie zaniedbano niedawno dla złudnych korzyści na Wschodzie — to należy pamiętać, że nie tak znów dawno i zachodnie kłopoty i wschodnie mrzonki musiały iść na bok, gdy szło o najważniejszy w Bristolu postulat: jaja na miękko lub na twardo dla Ignasia.

Śmiało też rzec można, że nic innego, tylko „zła żona“ ulubieńca narodu była jego — powiedzmy — „wyprawą kijowską“.



— 73 —