Page:Lechoń Rzeczpospolita Babińska.djvu/42

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


OSTATNIA PROKLAMACJA

 

Kiedy wyjdzie z Warszawy niemiecka hołota,
Koniec będzie etapom oraz okupacji:
Pomyślcie, o rodacy, nie będzie już racji
Na pruskich dostojników rzucać kupą błota.

Nie będzie bohaterstwem, ani trudnym czynem
Spotwarzać Ludendorffa, z Beselera szydzić,
Najwyższa polska władza każe nienawidzieć
I wczorajszy majestat nazwie „takim synem“.

Żaden więcej Radziwił nie pośle depeszy,
Nie stanie przed kanclerzem z oniemiałem licem;
Gdy ktoś w farsie wyskoczy z anty-pruskim witzem,
Sam premjer się Świeżyński w swej loży ucieszy.

Pomyślcie, o rodacy, jak to będzie nudnie
Nie słyszeć już narzekań, że w naszej ojczyźnie
Plądruje srogi Teuton, niesyty w dziczyźnie,
I Polskę chce zostawić, wychodząc, bezludnie.

Od Wilna do Poznania pojedzie się szosą,
Na prawo będzie Polska i Polska na lewo,
Nie będzie można mówić, że Niemiec tnie drzewo,
I panny na ulicę nie pójdą już boso.

„Legjony“ wyjdą „wschodnie“ w tysiącznych odbitkach,
Do których holenderski, czerpany posłuży,
I w naszej szklance wody już będzie po burzy,
Kto zechce, nadmiar żółci odbije na Żydkach.


— 40 —