Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/74

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


modlić się do boga słońca na dachach, ani do Terafim w domach! Ani do Aszimy, ani do Tammuza, boga wiosny — ani do Hanaty Jahwy! Tylko do Jahwy samego wolno wam modlić się — tak każe ustawa. Ale świątyni jednak wznieść mu wam nie wolno, ani zbudować ołtarza — i nie wolno wam przynosić mu ofiar, ani kadzideł, ani jadła, ani całopalenia! Bo wolno tylko tym żydom i tym kapłanom, którzy mieszkają w Jerozolimie. Tak każe ustawa!“

∗             ∗

Amyrtajos, który potem został faraonem, sam poprowadził egipcjan pod mury Jebu. Pia, syn Espemuta, nadszedł z Syeny; zabił pułkownika żydowskiego Kwonję i jego secinę. Wszyscy żołnierzy greccy i libijscy przeszli na stronę egipcjan, potem i fenicjanie. Dargman, który prowadził oddział babilończyków, trzymał ich silnie w ręku; nie przeszli do przeciwnika. Lecz opór ich był słabym, podobnie jak opór żydów —

Każdy znał słowa prorokini, żony Mahuzji, słowa, które tak często wołała po ulicach:

„Byliśmy straceni, owego dnia, gdy obcy wtargnęli do świątnicy domu Pańskiego. A skoro hańba dalej trwać będzie — wówczas Pan ukara was! Nie zważacie na rozkaz jego — tedy pan napełni strumień Nilu ciałami waszemi — one zaśpiewają piosenkę!