Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/36

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Widrangu: psy zdarły okowy z nóg jego, wszystkie skarby, które zebrał, przepadły. Wszyscy ludzie zaś, którzy owej świątyni źle życzyli, również są zabici — mieliśmy uciechę, patrząc na nich.

Już dawniej, zaraz gdy to nieszczęście nam się zdarzyło, wysłaliśmy list do pana naszego, Bagohi, jakoteż do Jochanana, arcykapłana i do Rady jego, a jeden do Ostana, brata Hanani i do znakomitych żydów.

Ci atoli nie przysłali nam listu.

Teraz mówią niewolnicy twoi, Jedonja i towarzysze jego i wszyscy żydzi, mieszkance Jebu:

Jeżeli się podoba naszemu panu, to niechaj myśli o owej świątyni, by nam pozwolili odbudować ją. Przyślij nam list o świątyni Boga Jahu, by zbudować ją w twierdzy Jeb, tak jak była dawniej. Ofiary, kadzidło, całopalenie przynosić będziemy na ołtarz Boga Jahu w twojem imieniu. I będziemy się modlić za ciebie w każdym czasie, tak, jakoteż kobiety i dzieci i wszyscy żydzi, którzy tu są, jeżeli się postarasz o to, by ową świątynię odbudowano. Zaskarbisz sobie zasługę wobec Jahu — bardziej niż człowiek, który mu przynosi całopalenia i ofiary wartości tysiąca talentów.

A co do złota — to posłańcy nasi pomówią z tobą.