O kobiecie i o miłości/Voltaire

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
<<< Dane tekstu >>>
Autor Franciszek Maria Arouet
Tytuł O kobiecie i o miłości
Podtytuł wybór myśli najznakomitszych pisarzy i myślicieli
Redaktor Kazimierz Bukowski
Wydawca Instytut literacki „Lektor“
Data wydania 1922
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron


[ 114 ]
VOLTAIRE.
(Franciszek Marya Arouet.)

 Kobieta potrafi w przedziwną związać całość: miłość, bigoterję, politykę, obłudę.


 Cóż nadto prostszego, że mężczyzna opanował kobietę? Świat stoi na pancernej pięści. Nie czulmy się zbytnio nad tą prawdą. Równowadze ducha odpowiada zawsze równowaga ciała — czyli że zabór ten został uświęcony prawem naturalnem.
 Dość — że jest. W zamian mężczyzna nie pretenduje ani o tak wyjątkowo szeroką miednicę, ani o siedzenie o tak powabnych i skończonych kształtach, jak te, które zdobią niewiastę.


 Kardynał Mazarin mawiał często, że kobietom można byłoby powierzyć losy państwa, gdyby nie obawa, że podścielą się pod nogi jurnych a głupich samców, niezdolnych do rządzenia — kurnikiem. Ale kobieta, jako taka, sama przez się po trafi panować.
[ 115 ] Zresztą historja połknęła i strawiła niejedną dynastię złych króli masculi generis.


 Dziewczęta wcześniej czuja — niż chłopcy myślą.


 Dwa słowa o niedorzecznem wychowaniu naszych córek. Od wczesnych lat wpajamy w nie żądzę podobania się mężczyznom. Czyni się z tego kunszt, umiejętność... W tym samym kierunku, nierównie jednak skuteczniej i potężniej pracuje natura, wobec której nasza korektywa wydaje się zbędną.
 Gdy wszakże dziewczyna posiadła już w całej pełni umiejętność wyzyskiwania każdego wdzięku, każdej przeguby i kształtu i szuka realnego zastosowania i „wcielenia“ długiej nauki, zaczynamy jej prawić morały, śledzić, karcić i psować jej ścieżki.
 Cóżby powiedziano o mistrzu tańca, który ćwicząc swego ucznia przez dziesięć lat w tym kunszcie, rozstrzaskałby mu nogi i ramiona za to, że go schwytał na gorącym uczynku pląsów z kim innym...


 Przed sąd pozwana tak mówi niewiasta cudzołożna do swego męża: — Jeżeliś bez grzechu, panie, wtrąć mnie do wieży, weź chudobę moją, [ 116 ]każ ścięć mi włosy... Szalbierzu! policz grzechy męskie — policz, ileśto razy cudzołożył słowem i czynem! Dlatego nie będziesz sądził niewiasty swojej, gdyż miecz sprawiedliwości służy nam w równej mierze.
 Ale mężczyzna rzekł:
 — Panem i mistrzem twoim jestem! Taceat mulier przed tymi, co o kilka calów wyżsi i upierzeni na licach, jako małpy i niedźwiedzie, mogą.... to co mogą.
 Na to ona znowu:
 — Królowej angielskiej samej spytaj, czy nie jest panią — pana swego?
 I zamilkł rogacz, jako mocarny, wierny pies domowego ogniska.
 Tak przeto wnioskuję, że nie masz prawdy na świecie: gdzie grzech, gdzie cnota — gdzie zbrodnia — gdzie kara?
 Strzeżmy się, bracia, prawodawstwa kobiet: prawo, jak bicz, wpaść może w niepowołane ręce.


 W sprawach cudzołóstwa za moment drażliwy i godny potępienia uważam tę, niestety tak powszechną i zabawną okoliczność, że kobieta pozwala sobie często na krzywdzące męża wyśmiechy, oczywiście do spółki z kochankiem i w nieobecności za plecyma pana domu.
 Nikt nie chce być śmiesznym.
[ 117 ] Również często się zdarza, że żona niewierna okrada męża, aby sprawić przyjemność kochankowi.
 Nikt nie chce być okradany. Ale co mnie pozbawia snu i z czem się nie mogę pogodzić — to zwyczaj płodzenia dzieci „na rachunek męża".
 Nikt nie chce piastować obcych dzieci.






Info icon 001.svg#licence info


Public domain
This work is in the public domain in the United States because it was first published outside the United States prior to January 1, 1925. Other jurisdictions have other rules. Also note that this work may not be in the public domain in the 9th Circuit if it was published after July 1, 1909, unless the author is known to have died in 1949 or earlier (more than 70 years ago).[1]

This work might not be in the public domain outside the United States and should not be transferred to a Wikisource language subdomain that excludes pre-1925 works copyrighted at home.


Ten utwór został pierwszy raz opublikowany przed dniem 1 stycznia 1925 r., i z tego względu w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej znajduje się w domenie publicznej. Utwór ten nadal może być objęty autorskimi prawami majątkowymi w innych państwach, i dlatego nie zaleca się przenoszenia go do innych projektów językowych.

PD-US-1923-abroad/PL Public domain in the United States but not in its source countries false false