Page:Staff - Tęcza łez i krwi.djvu/45

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.



Od długich, ciężkich dni
Miasto bogate, dorodne, spokojne,
Jakby pod gniotem strasznej zmory śni:
Przeżywa Wojnę!

Siedlisko — wczoraj jeszcze — dobrobytu,
Przemysłu, sztuki, w radości rozkwitu,
Zmienione dziś nie do poznania
I nie do wiary,
Nowe oblicze odsłania:
Jedne koszary!
Place, plantacje, ulice
Jawią piechotę, konnicę,
Sztandary, lance, bagnety,
Działa, furgony chyże...
Gmachy zmienione w lazarety,
Na nich Czerwone Krzyże...
Równe rzędy kamienic, jak w szyku żołnierze,
Jeżą, niby broń, ostre swe szczyty i wieże.


41