Page:O kobiecie i o miłości.djvu/42

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has not been proofread.


 Jeśli kobiety samym sobie tylko chcą się przypodobać, to oczywiście w wyborze ozdób i strojów, w sposobie ich noszenia, wolno im iść jedynie za własnym smakiem. Jeśli tu jednak chodzi o przypodobanie się mężczyznom, jeśli to dla nich bielą się i malują, tom po zebraniu głosów mocen jest im obwieścić od wszystkich lub przynajmniej od większości mężczyzn, że róże i bielidła czynią je szpetnemi i obrzydliwemi, że róż je postarza i odmienia, że mężczyźni równie nie lubią ich oglądać z bielidłem na twarzy, jak ze sztucznemi zębami w ustach i gałkami z wosku w szczękach, że więc poważnie się oświadczają przeciw wszelkiej sztuczności, która je szpeci. I że wreszcie niewinni są w tej mierze przed Bogiem, który owszem sam zdaje się podał im ten ostateczny a niezawodny środek na wyleczenie się od płci pięknej.


 Kobiety byłyby niepocieszone, gdyby z przyrodzenia były takie, jakiemi się stają przez użycie sztucznych środków, gdyby naraz postradały wszelką świeżość płci, a gdyby twarze ich stały się tak zaognione i posiniałe, jak kiedy je same obłożą różem i bielidłem.


 Kobieta zalotna nie ustaje nigdy w namiętności podobania się innym i dobrego mniemania o swojej