Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/38

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


i drugiego Hoszeę, który był synem Natuna. Wszyscy głosowali za tem, by bezzwłocznie rozpocząć odbudowę. Pieniądze były już zebrane, każdy żyd dał na to dziesięć szekli. Pozatem Jedonja miał w ręku inny jeszcze skarb nietknięty, a zebrany przed kilku laty: dwanaście karszów siedem szekli dla Jahwy, a dla bogini jego Aszimy siedem karszów, dla Hanaty dwanaście karszów. On jeden, Jedonja bar Gemorja, głosował przeciw temu i przeparł wolę swą. Dom przodków jego stał w Jerozolimie; z pomocnemi oddziałami wojskowemi, które król Salomon nadesłał był Faraonowi w zamian za konie arabskie, przodek jego osiadł niegdyś na Wyspie Słoniowej. I aczkolwiek już stulecia od owego czasu minęły, aczkolwiek wskutek zaburzeń wojennych połączenie kolonji wojskowej z krajem rodzinnym często bardzo było luźnem — rodzina Jedonji nigdy nie zapomniała o Syonie i o szacunku dla arcykapłana świątyni w Jerozolimie. Tak tedy sankcja dla odbudowy świątyni, którą już miano, nie wystarczała dla starego Jedonji — ani basza Judei, ani namiestnik Egiptu, ani nawet potężny król perski, który panował nad całym światem, nie mógł tu wypowiedzieć ostatniego słowa. To było rzeczą Jerozolimy. Atoli żydzi Jebu napierali. Czterokrotnie już Jedonja wysyłał pisma do Jerozolimy: