Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/112

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


czajną pięknością i że kochał ją nadewszystko. Kobieta ta jest dziś wielką, międzynarodową kokotą, która jeździ od jednego miejsca kąpielowego do drugiego i należy do każdego, który jej zapłacić może. Przyczyną tego jest jedna jedyna mała uwaga pani, rzucona przy sposobności.

„Czy wolno spytać: która?“, rzekła popielata dama.

„Dell’ Grecowie poznali panią dwa lata temu w Portorose; oboje byli wielkimi wielbicielami sztuki pani i oczywiście bardzo radzi, że mogli się zbliżyć do pani. Izabella dell’ Greco bardzo się do pani przywiązała — każde słowo pani wydawało jej się jakoby ewangielja. Rysowałaś pani kilkakrotnie pana dell’ Greco, jakoteż panią Izabellę — przy takiej sposobności opuściłaś raz album z szkicami na kolana i powiedziałaś: „Muszę włożyć jakiś inny rys!“ Na zapytanie pani Izabelli odrzekłaś pani: „Mój Boże, ma pyszną figurę! To prześliczny chłopiec! Ale jest w nim coś straszliwie nudnego — powiedz pani, pani Izabello, czy nie nudzi panią czasami okropnie?“

„Ależ na Boga, panowie“, zawołała pani Marja, „czy nie miałam słuszności? Przypatrzcież się poczciwemu Hansowi — przy całej urodzie swej jest śmiertelnie nudnym!“