Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/104

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Odpowiedziała: „Nie czytuję książek swych i nie krytykuję ich. Piszę je — to wszystko. Tak jak rysuję kartony swe. Czy mam może inaczej rysować lub inaczej pisać? Żądajcie, by jeż rodził hipopotamy, lub by struś kładł kawior!“

Erwin Erhart pomyślał: „Bajeczna kobieta —“

„Proszę kontynuować“, zwrócił się adwokat do pana dell’ Greco. Porucznik marynarki wrócił nanowo do aktów swych. „Mamy rozmaite wyczerpujące sprawozdania o tak zwanych balach à la Stuyvesant. Rozpoczęły się przed wojną jeszcze, stały się jednak wielką modą w całej Europie dopiero w ostatnich latach. Z relacji naszych są szczególnie zajmujące jedna z Zurychu, druga z Stokholmu. Wszyscy uczestnicy zjawili się w dziwacznych kostjumach kartonów czarno-białych, w których tak zwane ,szaty wabiące‘ spotęgowane są do najwyższego wyrafinowania.

„Czy zechciałaby mi pani powiedzieć“, zapytał tu inżynier Erhart, „w jaki sposób pani właściwie doszła do tego? W kartonach swych, pani Stuyvesant, tworzyła pani coraz nowe warjacje na ten sam temat: ubrać człowieka tak, by wywierał na drugich fascynujący pociąg seksualny. Posiadam wszystkie rysunki i widziałem bardzo wiele kostjumów robionych według ich wzoru. Mimo najwyższego