Page:Radosne i smutne.djvu/59

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

— 55 —

 

kania, rozbitego w gruzy przez ich szrapnel, skończyło się tedy lirycznie, gdyż przy szukaniu broni ukradły mi dzielne mołojcy coś niecoś z niesłychaną wprawą, przedewszystkiem więc talję kart, rzecz dla owych idealistów najbardziej łakomą, pyjamę, dlatego, że była wściekle kolorowa i służy dziś zapewne, jako wspaniały mundur jakiemuś bolszewickiemu generałowi i co najweselsze! — pudełeczko... z pudrem do paznokci. Zdawało się bowiem temu krwawemu idjocie, że to pudełeczko z klejnotem. Niech mu służy aż do nagłej i niespodziewanej śmierci.