Page:Radosne i smutne.djvu/37

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

— 33 —

 

mi czcili radośnie pracę dnia, miastu zaś dawano sposobność korzystania z mądrej rady nocy, aby się zastanowiło nad swoim losem i by się poddało. Zrozpaczone miasto byłoby to uczyniło bez wahania, jednakże jego obrońcy postanowili nie dać za wygraną, wobec czego z nastaniem dnia, zawsze z kolejową dokładnością, rozpoczynano około godziny dziesiątej bombardowanie. Życie zaczęło się systematyzować. Ponieważ nie było widoków na szybkie załatwienie sprawy, przemyślny człowiek, który chciał jeszcze pożyć lat kilka, począł życie owo pod armatami urządzać biurokratycznie; o jednej godzinie szedł spać, o jednej jadł, o jednej, znaczonej pierwszym „porannym“ strzałem, uciekał do piwnicy.

Zaczęło się na zupełnie nowych podstawach towarzyskich oparte życie piwniczne, pełne romantycznego uroku w swojej nienagannej prostocie; cały dom wchodził z sobą w zażyłe stosunki bez uwagi na stanowisko społeczne człowieka, zmienionego w pieczarkę. Piwnica stawała się salonem, gdzie w złotem świetle skwierczącej łojówki wiedziono w rozmaitych językach dyskursy na tematy oddalone, jak literatura, lub bliższe, jak zdobycie kawałka zapleśniałej kiełbasy. Szerzyły się tam również