Page:Radosne i smutne.djvu/185

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

— 181 —

 

okrętowy, Antek Sosnowski, mały berbeć, który dwa razy był u bolszewików w niewoli i dwa razy drapnął, przyniósł nam po raz ostatni siekane kotlety i pomidory z cebulą. Przyprawiliśmy je smętkiem i uścisnąwszy sobie dłonie, wsiedliśmy do motorowej łodzi, aby pojechać na brzeg. Wtedy oszalały ze strachu wiślane ryby i uciekały, zadarłszy ogony, albowiem w bitwie pod Trafalgarem nie było takiego wrzasku, jakim nas żegnali marynarze. poczciwe, dobre chłopaki. Więc im za to najpiękniejszą napiszę piosenkę i pomodlę się za nich do świętej Łucji, aby zawsze mieli dobrą drogę, aby nie siedli na mieliźnie, by się im nigdy nie zaciął maszynowy karabin i by ich najpiękniejsze kochały dziewczęta.