Page:Radosne i smutne.djvu/168

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

— 164 —

 

patrzymy na fale, choć bitwa była „pisana na wodzie“, i prócz jakiejś strzaskanej u brzegu szkuty, nie widać żadnych śladów. Pozostały tylko ślady promieniste na piersiach, krzyżami ozdobionych, żałobne na cmentarzach i dumne na całej flotylli. Dnia ośmnastego sierpnia walczył pod Płockiem „Stefan Batory" — „Wawel“ — „Minister“ i łódź motorowe, oznaczona numerem piętnastym. Zaczęła się bitwa od ostrzeliwania wąwozu z lewej strony Płocka skąd grzmiała bolszewicka bateria, która czyniła straszliwe szkody. Rozkaz ostrzeliwania otrzymał „Minister“, który właśnie ładował węgiel, — jedyny minister polski, który dba o przezorne zaopatrzenie się w węgiel; napełniwszy tedy wnętrze swoje węglem, szlachetny „Minister“ zaczyna grzmieć z armat i karabinów maszynowych, lecz wtedy wszystkie działa bolszewickie, jak groźne interpelacje sejmowe, zwracają się na rzekę i „Minister“ powoli wycofuje się za most, skąd strzela dalej. Wycofał się fukający z armaty wielki odyniec, przed mostem został jednak zły pies, zwinny, obrotny i zacięty. Nie chce ustąpić za żadną cenę. To właśnie ta wściekła motorówka nr. 15. Numer ten powinien pierwszy wygrać milion w ciągnieniu naszej nowej pożyczki, gdyż był