Page:Radosne i smutne.djvu/160

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.

— 156 —

 

salutuje statek sztabowy i swojego dowódcę, co na czele oficerów stoi i patrzy pilnie i serdecznie, nie odejmując ręki od czapki.

Oto idzie dumnie, najwspanialszy „Andrzej Zamojski“ pod podporucznikiem de Waldenem, „Minister“, któremu przewodzi Sadowski Zygmunt, porucznik, zaczem „Sobieski“, którym włada por. Mohuczy, zaczem „Wawel“, którym kieruje inny Sadowski Jan, a jego zastępcą jest Sułkowski, podporucznik bohater, kawaler Virtuti Militari. W porcie modlińskim została „Wisła" i mocno pod Płockiem ranny „Stefan Batory“. W dalszej zaś drodze będzie nas więcej, bo się do nas przyłączą najprawdziwsze statki wojenne, przygotowane do wojny od urodzenia, co zostanie opowiedziane w swoim czasie.

Wtem nagle, jak stado delfinów, na wyzłoconej drodze wiślanej igrających, gna przez wodę, tysiące bryzgów i pian za sobą wlokąc, stado łodzi motorowych. Pędzą, jak oszalałe, a w doskonałym szyku, prują wodę z fantazją, wesołe, szybkie, rozradowane, jak młode psiaki, co się dokoła kręcą. Na rozkaz biegną naprzód, jakby wypatrując drogi, jakby węsząc plamy słoneczne na rzece, wypatrują mielizn, to znów wbok uskoczą, gdzieś w zatoki, aby