poprzedniego przez poznańską kompanję ochotniczą. Mimo znużenia niewielu nocy tej spało, robiąc rachunek sumienia i śląc myśli do domów rodzinnych. Przed świtem padło hasło pobudki. W mrokach nocy zbierają się sekcje i plutony, staje w ordynku kompanja, by pójść po chrzest ogniowy. Niejednemu serce biło młotem na myśl, że zachodzące słońce ujrzy go już martwym. Ruch kolumny, ostre słowa komend, wyrywają z zadumy; sypią się żarty, ten i ów zcicha pogwizduje czy nuci znaną melodję. W zupełnej ciszy rozwija się pułk do boju. Kompanji skautowej wypadło pójść na prawem skrzydle linji bojowej, w ogólnym kierunku na wieś Milatyn, ukrytą za wzgórzem, wznoszącem się przed nami. Jak okiem sięgniesz w szarym świcie rysują się czarne sylwetki naszych żołnierzy, których linja tyraljerska ginie gdzieś hen na północ. Wszystko gotowe — ruszamy. Pierwsi dochodzą już do szczytu pagórka, gdy wtem zagrały maszynki hajdamackie prażąc nas z przodu i prawej flanki. Wtórują im działa i już pierwsze granaty padają na naszej linji a szrapnele pękają za nami. „Biegiem marsz“ brzmi komenda i budząc się z pierwszego odrętwienia zrywa się linja mknąc w stronę nieprzyjaciela. Sypią się dowcipy sekcyjnych pod adresem nowicjuszów: „To nie do ciebie strzelają“, „Nie udawaj umarłego“,„Unieś nos z bruzdy“. Dowódcy plutonów pędzą przed linją nawołując na obsługi karabinów maszynowych, by zajęły pozycje. Ogień flankowy od strony Hrubieszczyzny i skraju lasu zbyt nam dokucza. Pierwszy pluton zmienia kierunek i biegiem wali w dolinę. Ten i ów jęknął, zawołał na sanitarjusza; pierwszy poległy z ranką w piersi podnieść się nie może mimo nawoływań sekcyjnego a linja w zapale strzela z postawy stojącej i z głośnem „Niech żyje“ dopada do skraju lasu i chałup, skąd Ukraińcy wiejąc w gąszcze, zniknęli.
Sekcyjni porządkują sekcję i ruszamy dalej, by wesprzeć czołowe natarcie reszty kompanji. Nieprzyjaciel usadowiony w okopach przed wsią Milatyn prażył celnym ogniem nacierające kompanje, które bardzo powoli naprzód się posuwały. Widząc trudność czołowego ataku przechodzi część pierwszej kompanji przez las i uderza na flankę linji hajda-
Page:PL Harcerstwo poznańskie w pierwszem dziesięcioleciu M. Lissowski.pdf/52
Appearance
This page has not been proofread.