Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/39

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


PROTOPLASTA



Myśl moja, jak sprężyna, w przeszłość odskakuje
I uderza w pierwotność wiecznej mojej duszy:
Oto się mozoł wieków w pył bezpłodny kruszy,
Oto mi się Legenda wieków ukazuje!

Powracam — tysiącwiecza mijają w przelocie,
Pędzę wstecz — tam — do ciebie, Protoplasto twórczy!
Czas w burzę się rozognia w szalonym odwrocie
I ścięgno napęczniałe w rzut, w wieki, się kurczy!

Cisnąłem! — Grom! W kosmicznym, cyklopowym błysku
Została groźna wizja, snów gniotący nawał:
Oto pod gwiezdną nocą siedzę przy ognisku,
Rwąc ostremi zębami krwawy mięsa kawał.



37