Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/20

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


MĘDRKOM



W wiecznej rozmowie z duszą pędząc ciche życie,
Wiem, jaki los mnie czeka i jaka ma droga:
Krzyczeć wam rozpaczliwie, że wszystko jest z Boga,
Choć i tak moim prostym słowom nie wierzycie

Na targowiskach gwarnych słowa me ważycie,
Pobłażliwie je ceniąc... Lecz żadnego trwoga
Nie chwyci, że się zbliży chwila sądu sroga,
Gdy wam się własne dusze otworzą w zachwycie

Wiedzcie: noce są długie, a sen jest niepewny...
Może i w was piorunem uderzy Bóg gniewny
I gwałtem was zdobędzie, tłuszczo małowierna!

Śmierć!!! słyszycie? wierzycie?!! Chyba jedna ona,
Choć przekleństwem witana, wreszcie was „przekona“!...
...A do mnie jako Siostra przyjdzie Miłosierna.



18