Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/157

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


7.

 

Słyszeliście już taką pieśń: przybyła z za oceanu, wspaniałym potokiern płynęła z ust barda siwobrodego.

Ja zaś, ku chwale imienia ojczyzny swojej przeszczepiam obce pędy na Drzewo Rodzime, na krzepki Dąb Polski.

Niech wrosną głęboko w trzon jego aż do korzeni, niech się rozłożą koroną konarów szeroko nad moją ojczyzną.

Niech rozrastają się dalej świeże gałązki, niech zazielenią się liście na Dębie prastarym!

Donośny głos antyfilozofa ku utrwalenia nowej poezji


8.

 

Niech we mnie Bóg rozgorze, jak słoneczny żar,
Iżby mi duszę światłość żywotna poiła.
Twórczość moja precz rzuci nakaz dawnych wiar,
Ale się skłoni wszędzie, kędy jest mogiła.
Twórczość moja ogarnie Wszechbędący Byt,
Poprzez wieków kurzawę-wieki będzie gonić,
Będzie stolicom ducha zapowiadać świt
I na Twoje witanie, o Idący, dzwonić!



155