Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/131

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Póki krwią się nie obroczę,
Naprzód skoczę!
Jedna chwila, jeden ruch:
Raz-dwa! Prosto w brzuch!
Wbiję nagle, szybko wtłoczę
I rozpruję i zawiercę,
I bić będzie jedno serce,
Jedno z dwuch!

Dumna sprawa, ciężka sprawa,
Chuć czerwona, krwawa sława
Harda gra! piękna gra!
Albo ty — albo ja!
Płonę! Dwuch nas być nie może
Raz-dwa! Raz-dwa!
Na noże!

Lecz nim błysną z nożów skry
Poprzysięgniem, ja i ty,
Że będziemy strzec najświęciej,
My uparci, my zawzięci,
By strumienie naszej krwi,
Boże broń, nie pobluzgały
Jej — lilijnej, cichej, białej,
Kiedy w strasznej naszej walce
Rękojeście ścisną palce,
Kiedy wielki gniew rozgorze,
Gdy będziemy życiu mścić,
Gdy się zaczniem strasznie bić
Na noże!



129