Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/128

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


TĘSKNOTA



Uparła się moja tęsknota,
Uparł się dziki mój żal,
Ze muszę ciebie zobaczyć.

A była słota jesienna,
Słota...
(Litość miej! Wyjdż!)

Pod oknami twojemi chodziłem,
(Rozpaczy kamienna!)
I z żalu wyłem, jak pies!
Bo uparła się moja tęsknota,
Bo uparł się dziki mój żal,
Że muszę ciebie zobaczyć...

Trzeba było się chyba zsobaczyć:
Upokorzyć się prośbą haniebną,
Iść tam do ciebie — prosić!!
Co? Na klęczkach cię błagać,
Wstyd najstraszniejszy znosić!
Tego chcesz?
— Byś mnie pogardą zaczęła smagać,
Dziewko!!


126