Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/126

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.



2.

 

Czasem zastygnie drętwo w przykrem osłupieniu,
Bezmyślnie zamyślona i znieruchomiała,
Straszna w tępej apatji, w dzikiem zapatrzeniu,
Jakgdyby nagle w kącie martwą mysz ujrzała.

Dwoi się jej męcząco w źrenicach zeszklałych
Smutna nieokreśloność i chaos ogromny:
Obłęd pól monotonnych, pustyń osowiałych,
Zmiętych, obwisłych myśli natłok nieprzytomny.

A gdy ją zbudzić raptem — pijana chaosem
Drgnie, jakgdyby wróciła... Ale skrywa więcej:
Bo, kiedy się odezwie ochrypniętym głosem,
Ujrzysz, że to ta sama — z przed lat stu tysięcy.


124