Page:Julian Tuwim - Czyhanie na Boga.djvu/109

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


— — Lecą z kasztanu liście,
Żałobne, obłąkane,
Naziem się kładą złociście,
A kasztan moknie, moknie,
Siedzisz, moja dobra, przy oknie,
Siedzisz, moja miła, przy oknie...
...A może świeci słońce?



107