Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/95

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


„Nie jestem pani wdzięcznym“, odparł. „Sława starego domu Ulbingów,założonego przez pradziadka mego, była w świecie handlowym bez skazy, bardziej niż rozgłos jakiejkolwiek innej firmy. Była nią aż do dnia — w którym pani mnie oświeciła. Proszę się poinformować, jaki walor dziś ma to imię. Pomnożyłem kapitał interesu dziesięciokrotnie — nie czyniłem nic, czegoby wielu innych również nie czyniło — ale też bardzo dużo, czegoby przodkowie moi nie byli uczynili, tak samo jak i ja dawniej. Za wszystkie te machinacje potrafię, bardzo dobrze odpowiedzieć przed sądem — i przed samym sobą, gdy siedzę w biurze. Ale nie poradzę że ogarnia mnie obrzydzenie, skoro otwieram gazetę: z każdego wiersza wygląda nędza świata, którą tak mądrze wykorzystują dla siebie. Usłuchałem rady pani — która mnie unieszczęśliwia na całe życie.“

„Nie mam ochoty“, rzekła kobieta, „słuchać dalej jeremiad pańskich! To com panu powiedziała, nie było mądrością moją specjalnie — drukowano i mówiono to samo stotysięcy razy. To na pana nie robiło wrażenia! A ze, gdy pan to usłyszał z moich ust, nagle bo taki silny wpływ na panu wywarło, to pańska wina!“

„Nie wypieram się jej“, odparł bankier. „A jednak był to jedynie wpływ pani. To, co moja