Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/84

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


wem, że skrzywdziłam czemś czcigodne wasze towarzystwo; dlategoście mnie, mogę chyba powiedzieć, w nieco niezwykły sposób — zmusili zjawić się przed trybunałem waszym. Proszę więc o sprawozdanie pańskie, panie przewodniczący!“

„W tych czasach, pani Marjo Stuyvesant“, odpowiedział adwokat, „dzieje się wszędzie w świecie wiele rzeczy, które pachną raczej gwałtem, aniżeli poprawnością. Jeśli chcieliśmy, by się pani wogóle tu zjawiła, nie wolno nam było zbyt surowo troszczyć się o to, czy wszystko przytem działo się zupełnie sprawiedliwie i prawidłowo. To pani zrozumie. Główna rzecz: mamy panią tutaj, możemy zakomunikować pani to co mamy do powiedzenia. A co się tyczy nas siedmiu, to jestem zdania, że reprezentujemy całe społeczeństwo ludzkie, przynajmniej o ile takowe bezpośrednio lub pośrednio weszło kiedykolwiek w kontakt z panią lub jeszcze wejdzie. Proszę panią bardzo, pani Marjo, zechciej pani słuchać nas spokojnie — zdaje nam się, że możemy pani donieść cośkolwiek o pani samej, czego pani nie wie — lub czego pani przynajmiej nigdy nie widziała w tem świetle. Będzie pani miała dość sposobności do repliki, a potem — do działania.“ Otworzył mapę skórzaną, leżącą przed nim i wyciągnął plik papierów. „Ten oto list“, ciągnął dalej, „dał