Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/121

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


Jestem szczerym wielbicielem wielkiej sztuki pani, pani Stuyvesant, wiem, że suggestywny wpływ jej jest może jedynym w swoim rodzaju — uchylam czoła zarówno przed fenomenem wpływu tego, jakoteż przed samymi utworami pani. A jednak podziw ten bez zastrzeżenia nie może zaćmić jasnego sądu mego, dzięki któremu poznaję — a zwłaszcza w ciągu całego ostatniego roku tego coraz to jaśniej i dokładniej — że wpływ pani należy do najzgubniejszych, jaki świat kiedykolwiek zaznał. Przez książki i rysunki pani mnóstwo prostych, przyzwoitych jednostek stało się ludźmi, nie nadającymi się więcej do porządku społecznego — a w wielu wypadkach to, co pani stworzyła, spowodowało znacznie gorsze jeszcze skutki. Lecz nawet gdybyś pani nigdy nic nie była napisała i nie narysowała — to zaraźliwy, suggestywny wpływ osobistości pani zawsze był dość silnym, by wszystko, czego dosięgnie, zatruć słodkim swym jadem. Jad ten, pani Stuyvesant, nosisz pani w sobie, chociaż nie jest on bynajmniej w stanie zaszkodzić pani samej nawet w najlżejszej mierze. O Jorgu Quinterze, roznosicielu bakterji z Andaluzji, opowiadają nam, że ceniono go wszędzie jako bardzo dobrodusznego, uprzejmego, pracowitego, a przytem przystojnego człowieka. Pomnóżmy to kilkasetkrotnie, a otrzy-