Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/118

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


śliwców. Społeczeństwo ma nietylko prawo, ale wprost obowiązek zakończyć tego rodzaju możliwości życia. Wiecie wszyscy, że żądanie to podtrzymywane jest od lat wielu przez naukowe powagi wszystkich narodów. A lekarzowi amsterdamskiemu było to naturalnie tak samo wiadomo, jak panom. Otóż dobrze — ów lekarz miał siedmioletnią, idjotyczną córeczkę, która życie jego i żony zmieniła w prawdziwie piekło. Wreszcie zdecydował się w porozumieniu z żoną zakończyć mękę tę codzienną: otruł dziecko. Żona jego jednak śmiercią tą, która mogłaby być dla niej zbawieniem — tak się przejęła, że prawdopodobnie w napadzie całkowitego rozstroju nerwowego rzuciła się z okna. Lekarz zaś, złamany losem żony, sam oddał się w ręce sprawiedliwości. Zaaresztowano go bezzwłocznie. Z więzienia przesyła mi list ten: ja, ja jedynie, pisze, ponoszę winę całego nieszczęścia. Bo jedynie moja obrona owej znanej tezy, obrona, która przypadkiem dostała się do rąk jego, popchnęła go ostatecznie do wykonania swego zamiaru. Gdyby nie ja, żona jego i dziecko dziśby jeszcze żyły —— gdyby nie ja, nie siedziałby w więzieniu.

Otworzyła torebkę swą, wyjęła list i rzuciła go na stół. „Oto panowie, ów list. Nie odpowiem nań — proszę więc dołączyć go do aktów swych,